małe portfele męskie - nowinko opinie - Małe portfele męskie w zasięgu twojej ręki
Solidne meble na zamówienie, zapraszamy! Sulejów wymiar pod meble Szafa wnękowa na wymiar? Tylko z Rafka Meble, zapraszamy! Szukasz sprawdzonego producenta mebli pod wymiar? W Sulejowie i okolicach znajdziesz Rafka Meble. Bogata oferta i przystępne ceny. Zapraszamy!
peruki kraków sklep peruka-sklep.pl Zmień swój image razem z nami. Sklep z perukami w Krakowie to miejsce idealne dla Ciebie, jeśli pragniesz zmiany. Zapraszamy!     
fitbit versa 2 pasek   hair ties for girlssolarny podgrzewacz wody   7l6868243onesie męskie   blazer damski   zmierzch obsada   dysza zamgławiająca   dildo tanio   walizka podróżna rozmiary   https://desteo.org/pl/page/32/   mobilgarázs 3x5
itemscope itemtype="https://schema.org/WebPage">

Jestem w ciąży! Jak naprawdę myślę o macierzyństwie i jak zdecydowałam się na nie

Zgadnijcie, co? Jestem w ciąży.

I choć jestem podekscytowana i tego właśnie chcę, to miewam też chwile grozy, a decyzja o zostaniu matką w żadnym wypadku nie była dla mnie łatwa.

Przez te wszystkie lata wiele osób pytało mnie, kiedy się ustatkuję. Zawsze nie lubiłam tego stwierdzenia i jego ostateczności, ponieważ nie wierzę w „ustatkowanie się” ani w staczanie się w dół.

To tak, jakby istniało z góry określone pudełko, w którym mamy się zmieścić, i nie może być innych opcji.

Ależ są. Jest ich nieskończenie wiele i właśnie to sprawiło, że ten wybór był trudny.

Moja droga do „decyzji

Często wydaje się, że na świecie są dwa rodzaje ludzi – ci, którzy po prostu wiedzą, że chcą zostać rodzicami, i ci, którzy są mocno przekonani, że tego nie chcą.

Istnieje jednak wiele obszarów pośrednich, kraina „nie jestem pewien„, w której, jak podejrzewam, znajduje się większość z nas.

Nie należę do osób, które od zawsze wiedziały, że chcą być matkami. Aż do miesiąca przed poczęciem byłam głęboko skonfliktowana w tej sprawie.

Moje lata 20. były czasem odkrywania siebie i nie było w nich miejsca na nikogo innego. Moje wczesne lata trzydzieste były czasem uzdrawiania i poszukiwania duszy, dlatego odłożyłam na bok zamartwianie się o rodzicielstwo, dopóki nie znalazłam partnera, z którym widziałabym przyszłość.

(Co w żadnym wypadku nie oznacza, że do macierzyństwa potrzebny jest partner. Wychowywałam się z samotną matką i świetnie sobie radziła. Samotne macierzyństwo może się zdarzyć, gdy planujemy coś zupełnie przeciwnego. Jednak partner był warunkiem koniecznym, na którym mi osobiście zależało.)

Przez większość życia nie robiłam zbyt wielu planów na przyszłość. Nigdy w nie nie wierzyłam, ponieważ w życiu zawsze dzieją się rzeczy, które zmieniają nasz kurs. Kiedy odchodziłam z poprzedniej pracy, by podróżować, przenosić się do innych krajów lub dokonywać wielkich zmian w życiu, zawsze powtarzałam sobie, że nic nie jest decyzją na zawsze. Ale rodzicielstwo? Rodzicielstwo tak.

Myślałam, że jeśli spotkam partnera, który będzie miał takie czy inne zdanie, to pomoże mi to podjąć decyzję. I spotkałam kogoś takiego, ale on też nie miał zbyt silnych przekonań!

A bądźmy szczerzy, nikt nie może podjąć tej ważnej decyzji za ciebie.

wyłaniający się guz

Było tak wiele do rozważenia. Często obserwowałam, że macierzyństwo to wielka walka. Ponadto przez większość mojego życia na ziemi nie byłam gotowa. W wieku 35 lat, aż do teraz, nie było takiego momentu w moim życiu, w którym czułabym, że jestem gotowa na macierzyństwo.

Nawet przed podjęciem ostatecznej „decyzji” skrupulatnie rozważałam wszystkie sprawy.

Przez lata prosiłam znane mi osoby, które mają dzieci, o szczerą opinię na temat rodzicielstwa. Kilka z nich powiedziało mi, żebym tego nie robiła, a większość odpowiedziała bardzo szczerze, że to nie jest dla każdego i że to najtrudniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobili.

Ale kobiety, które najbardziej podziwiam, powiedziały mi, że to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiły.

Kilka miesięcy temu zapytałam na forumy Instagramie, aby rodzice dali mi upust swoim emocjom. Czy rodzicielstwo naprawdę było tego warte i czy zrobiliby to wszystko jeszcze raz, gdyby mogli dokonać wyboru po raz drugi?

Zostałam zasypana odpowiedziami, z których wiele było pięknych i zachęcających.

Była to moja najczęściej oglądana historia w ciągu ostatnich kilku lat, co zaowocowało większą liczbą DM-ów, odpowiedzi i „ja też” niż cokolwiek, o co ostatnio pytałam.

Wszystko to było pomocne, ale nie pomogło mi w podjęciu decyzji, ponieważ poza rodzicielstwem było jeszcze wiele innych możliwości.

Jak podjęłam decyzję

Wczesną trzydziestkę spędziłam na bardziej duchowej ścieżce, szukając uzdrowienia tam, gdzie tego potrzebowałam, i stając się radykalnie szczera wobec samej siebie. Kiedy byłam w najgłębszych medytacjach, najbardziej połączonych stanach i w chwilach, kiedy czułam się jak moje najwyższe ja, usłyszałam szept.

Miej dziecko. Naucz je, aby uczynić ten świat lepszym miejscem.

Naprawdę? Zastanawiałam się. To jest to, co mam robić? To nigdy nie było częścią planu i nie zadawałam tego pytania, a jednak była na nie odpowiedź.

Rzecz w tym, że zawsze znajdzie się ścieżka, której nie wybierzemy. W ciągu całego życia podejmujemy drobne decyzje, które kierują naszym kursem.

Wyobrażałam sobie moje bezdzietne życie w innym kierunku – mogłam spać tyle, ile chciałam, podejmować spontaniczne decyzje i mieć całkowitą wolność. Miałam szczęście mieć taką możliwość, odkąd skończyłam 26 lat i założyłam tego bloga. Przez większość z ostatnich 9 lat pracowałam w szalonych, często 80-godzinnych tygodniach, ale udało mi się przy tym poznać świat i stać się najlepszą wersją siebie. Zobaczyłam ponad 60 krajów, w wielu z nich podróżowałam z plecakiem i autostopem, a także nawiązałam znajomości, o jakich mi się nie śniło. Jestem niezmiernie wdzięczna za te lata i doświadczenia. Jestem ogromnie uprzywilejowana. Budowanie mojej firmy, która była także moim dzieckiem, wystarczało mi aż nadto przez ostatnie dziewięć lat.

Ale wszystko przynosi coraz mniejsze zyski. Kiedyś ludzie mówili mi, że życie w podróży w końcu się starzeje, a ja myślałem, że to tylko negatywne nastawienie Nancy, ale teraz im wierzę.

Kiedy zastanawiam się nad tym, czy nie mieć dzieci i nie robić tego więcej w przyszłości, trudno mi to dostrzec w sposób jasny. Uwielbiam tę spontaniczność, ale nie wiem, czy będę z niej zadowolona przez kolejne 50 lat.

Chcę zobaczyć zmianę. Chcę zobaczyć nową przygodę, która nie będzie podobna do niczego, co do tej pory znałem. Chcę zobaczyć świat oczami dziecka. Inspirują mnie swoją zdolnością do bycia w chwili obecnej, do bycia tak nieświadomym siebie i do wyobrażania sobie, że wszystko jest możliwe.

Myślenie o tym, czego mogłabym żałować, pomogło mi dostrzec, że żałowałabym, iż nie mam rodziny.

Ale szczerze mówiąc, zmagałem się z tym

Momenty radości i momenty „o cholera”.

Prawdę mówiąc, pragnę macierzyństwa tylko odrobinę bardziej niż bezdzietności. A w chwilach słabości jestem głęboko zaniepokojona tym, jak to będzie.

Co, jeśli nie będę dobrą matką? Co, jeśli zrobię wszystko, co w mojej mocy, a moje dziecko nadal nie będzie mnie kochać? Co, jeśli wszystko spieprzę?

Pewnego dnia na plaży odwróciłam się do G., obserwując krzyczące dziecko, i powiedziałam: „Czy my na pewno?

m> o tym?”

Co, szczerze mówiąc, go zaniepokoiło.

Jestem podekscytowany. Nie zrozumcie mnie źle. To nie była „niespodzianka”, było to w dużej mierze zaplanowane i chciane. Ale choć nigdy nie byłam typem osoby, która się martwi, to w tej ciąży martwię się o każdy jej etap. Najgorszy był pierwszy trymestr, kiedy to nieustannie sprawdzałam w google objawy poronienia i dręczyłam mojego partnera, który jest lekarzem, pytaniami „czy to w porządku?”.

Pomogła terapia.

Pomogła mi przypomnieć sobie, dlaczego posłuchałam wezwania, które czułam w głębi duszy i które odzwierciedlał otaczający mnie świat, że to właściwy czas i że jestem właściwą osobą. Pomogła mi przypomnieć sobie, że chodzi o coś poza mną, o coś większego niż ja sama. I że bez względu na wynik, to dziecko od pierwszego dnia powinno czuć tylko miłość.

Wiem, że wiele osób myśli, że to oznacza, że wszystko się zmieni, i tak będzie. Moje inne życie pójdzie w innym kierunku, nie przeżyte, jak wiele ścieżek, których nie wybrałam. I to będzie w porządku.

Wiem, że życie nie będzie się już kręcić tylko wokół mnie i G. Ale nie wierzę też, że życie, jakie znam, się skończy i będę musiała zrezygnować z przygód. Nigdy nie sądziłam, że to właśnie będzie dla mnie oznaczać, i myślę, że piękno świata polega na tym, że można się nim dzielić.

Wiem, że są tam ludzie, którzy myślą: „Zobaczysz! Niedługo wszystko się zmieni i nie będziesz już podróżować!”. Wielu naiwniaków nie sądziło, że kobieta powinna podróżować sama, nie uważało, że jestem mądra, porzucając inwestycje, by zostać blogerką podróżniczą, i nie sądziło, że kiedykolwiek znajdę stabilizację lub związek z moim stylem życia. Ale różnica między mną a nimi polega na tym, że nigdy nie wierzyłam w te ograniczenia dla siebie. I teraz też nie wierzę. Często sami stawiamy sobie przeszkody na drodze i nie ma nic złego w tym, że ludzie nie wierzą, że mogę osiągnąć to, co sobie zamierzyłam, ponieważ jedyną osobą, której przekonania się liczą, jestem ja sama.

Nadal czasami martwię się o to, co mnie czeka. Czemu mówię „nie”? Ale co ważniejsze, na co mówię TAK? Jakie drzwi mogą się otworzyć, bo podjęłam tę decyzję? Jakich pięknych rzeczy doświadczę, ponieważ zdecydowałam się posłuchać tego wewnętrznego głosu, który nigdy się nie mylił?

Z każdym krokiem, który robiłam w nieznane, rzeczy, które były dla mnie najbardziej stresujące i trudne do zrobienia, które wymagały największej wiary, zawsze dawały mi największą satysfakcję.

A więc za największą przygodę – macierzyństwo.


Czytaj dalej: https://www.bemytravelmuse.com/im-pregnant/

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.